Kredyt sms

Teraz, gdzie coraz więcej osób ma tarapaty z uzyskaniem kredytu ze względu złej historii kredytowej, pożyczka staje się popularna mimo większego oprocentowania. Na rynku istnieje sporo firm, instytucji (także banków) udzielających pożyczek.

Kredytu może użyczyć jedynie bank. Pożyczki z kolei może użyczyć każda instytucja (w tym bank) jak także osoba fizyczna. Wiadomo banki podlegają pod nadzór bankowy i muszą przestrzegać zapisów prawa bankowego, jednakże organizacje udzielające pożyczek mogą prawie dowolnie określać warunki pożyczki. Skutkiem tego pożyczkę dużo łatwiej otrzymać niż kredyt.

Lista pożyczek pozabankowych

Małgorzata Kołakowska, prezes ING Banku Śląskiego zajęła pierwsze miejsce w tegorocznym rankingu Bankowiec Roku miesięcznika Forbes. W konkursie brano pod uwagę parametry finansowe banków, takie jak efektywność, tempo wzrostu, kontrola ryzyka oraz ocenę jurorów – bankowców i redakcji Forbesa.

Małgorzata Kołakowska z ING jest zwolenniczką harmonijnego zarządzania firmą i jej bank okazał się najbardziej wszechstronną instytucją – nie tylko szybko się rozwija, ale także dba o bezpieczeństwo, a w efekcie zwiększa dochody akcjonariuszy.  Najwięcej wysokich not dostała bowiem za wskaźniki związane ze wzrostem zarówno bazy depozytowo-kredytowej, jak i wyników. Praktycznie podwoiła wolumen kredytów, który wzrósł z 27 do 52 mld złotych. Za tym poszły wyniki. Spośród dużych banków ING to jedyny, który rok za rokiem – także w słabym 2013 r. – zwiększa wynik odsetkowy, a co za tym idzie, zyski netto – podkreśla Filip Kowalik, autor artykułu o wynikach rankingu.

 

O pozycji w rankingu Forbesa Bankowiec Roku decydowała suma punktów wynikająca z mierzalnych parametrów finansowych banku obrazujących m.in. efektywność, tempo wzrostu, kontrolę ryzyka, które obiektywnie ukazują jego kondycję. W tych kategoriach można było zdobyć 70 punktów ze 100 możliwych do osiągnięcia. Druga część oceny to punkty przyznawane przez pięciu bankowców, którzy dziś nie są związani z żadną instytucją bankową oraz redakcję Forbesa.

Źródło: ING Bank Śląski

Dobra pożyczka

Popularność pożyczek

Kredyty gotówkowe są to jedne z najpopularniejszych typów kredytów konsumenckich. Swoje powodzenie zawdzięczają dowolnością celu oraz prostocie w zdobyciu gotówki. Jest to świetne wyjście do powiększenia domowego budżetu czy zdobycia środków pieniężnych do opłacenia sprecyzowanego celu czy zakupu.

Dokąd udać się po pożyczkę?

Pożyczkę gotówkową można uzyskać na dwa sposoby: tradycyjnie – stacjonarnie w banku oraz internetowo – poprzez wysłanie szybkiego formularza ze strony internetowej.

Druga metoda jest współcześnie najpopularniejszą odmianą pozyskania pożyczki, jako że można w ten sposób zaoszczędzić sporo czasu. Najczęściej po złożeniu aplikacji o pożyczkę, konsultant bankowy oddzwania w ciągu 48 godzin by przedłożyć szczegółową ofertę dedykowaną do potrzeby oraz zdolności samego konsumenta.

Kolejnym pozytywem tego rozwiązania jest opcja złożenia wniosków do kilku instytucji bankowych co daje nam możliwośc porównania kredytów bez potrzeby biegania po bankach.

Niskie oprocentowanie lokat sprawia, że niektórzy z nas przestają z nich korzystać i trzymają pieniądze na nieoprocentowanych ROR-ach. To fatalny pomysł, bo pieniądze tracą na wartości. Jeśli nie chcemy ich zamrażać na lokacie, to lepiej założyć konto oszczędnościowe.

Wielu Polaków wciąż nie korzysta z kont oszczędnościowych, mimo że ich oprocentowanie niemal dorównuje lokatom. Średnia pięciu najlepszych stawek na kontach oszczędnościowych sięga aktualnie 3,13 proc. Na depozytach terminowych można zarobić więcej, ale różnica nie jest kolosalna. Średnia z pięciu najlepszych kwartalnych lokat wynosi obecnie 3,37 proc. Depozyty półroczne i roczne również dają szansę na nieco wyższy zarobek, bo ich oprocentowanie to odpowiednio 3,28 proc. i 3,42 proc. Jednak trzeba pamiętać, że atrakcyjność kont oszczędnościowych mierzona jest nie tylko wysokością oprocentowania. Trzymanie na nich środków nie wiąże się z koniecznością zamrażania pieniędzy na określony termin – z konta oszczędnościowego środki można swobodnie wypłacać. Oczywiście trzeba uwzględnić limit darmowych operacji przysługujących w miesiącu, z którym niestety spotkamy się ciągle w wielu bankach.

 

Jeśli jednak znajdziemy konto dające stosunkowo swobodny dostęp do pieniędzy, to może być ono poważną alternatywą dla ROR-ów. Jednak wciąż wielu Polaków nie zdaje sobie z tego sprawy. Jak podaje portal Obserwator Finansowy na koniec sierpnia wartość środków zgromadzonych na kontach oszczędnościowych stanowiła 148 mld zł, podczas gdy na lokatach zdeponowano 251 mld zł. Niestety te statystyki pokazują również, że część osób nie dba o swoje oszczędności, bo z kolei na nieoprocentowanych ROR-ach leżało ponad 124 mld zł. Część tych pieniędzy to oczywiście środki pochodzące z pensji, które szybko znikną z kont, ale według portalu ponad 70 mld zł to pieniądze bezczynnie leżące na rachunkach bieżących. Gdyby umieścić je na koncie oszczędnościowym z oprocentowaniem w granicach 3 proc., to rocznie przyniosłyby one odsetki wynoszące ponad 1,7 mld zł. Szkoda by takie pieniądze przeszły nam koło nosa. Konta oszczędnościowe są obowiązkową pozycją dla posiadaczy wolnych środków.

 

Kolejny argument, który przemawia za kontem oszczędnościowym w obecnej sytuacji rynkowej to zmienne oprocentowanie, jeszcze do niedawna będące wadą. W okresie kiedy stopy procentowe malały można się było spodziewać, że lada moment bank obniży stawkę. Jeśli przyjrzeć się historycznym danym o wysokości oprocentowania kont oszczędnościowych faktycznie widać, jak systematycznie ono malało. Za kilka miesięcy, kiedy rozpoczęcie podwyżek stóp przez Radę Polityki Pieniężnej będzie coraz bliżej, oprocentowanie kont oszczędnościowych będzie z kolei systematycznie rosło.

 

 

Źródło: BGŻOptima

 

Oczywiście pojawia się jeszcze kwestia wybrania odpowiedniej propozycji z oferty banków. Jak mówi przysłowie: nie wszystko złoto co się świeci. I podobnie jest z kontami oszczędnościowymi, bo nie każdy wysokooprocentowanych rachunek będzie wart naszej uwagi. Część ofert to jedynie krótkotrwałe promocje, często wymagające również spełnienia dodatkowych warunków, jak chociażby założenie konta osobistego w danym banku. Istotne jest również znalezienie konta oszczędnościowego, które nie będzie obciążone kosztami za wypłatę pieniędzy. Część instytucji umożliwia wycofanie środków całkowicie za darmo, inne ograniczają to np. do jednej wypłaty w miesiącu.

 

Tomasz Gomółka

Źródło: BGŻOptima

OGŁOSZENIA LUBLIN

Przygodę z biznesem zaczynali od małego sklepu osiedlowego. Zaryzykowali oszczędności życia i wzięli bankowy kredyt, aby po latach dostarczać produkty do 45 miast Polski. Kucharz i budowlaniec, którzy pod czujnym okiem mamy zbudowali sieć supermarketów Piotr i Paweł. Bracia Woś od zera stworzyli spożywcze imperium.

Historia sieci „Piotr i Paweł” rozpoczęła się w roku 1990, kiedy bracia Woś podejmowali decyzje o przyszłości zawodowej. Piotr – świeżo upieczony inżynier z poznańskiej Politechniki zaczynał pracę w zawodzie, natomiast Paweł zarabiał na życie jako kucharz w jednym z hoteli. Wspólnie z mamą Eleonorą postanowili porzucić dotychczasowe zajęcia, aby spróbować sił w biznesie.

5 tys. $ inwestycji

Na rynku brakowało wszystkiego, ale wspólnie uznali, że najszybciej będzie rósł popyt na żywność.  Stąd pomysł na market spożywczy oferujący asortyment, którego próżno było szukać w sklepach z epoki słusznie minionej.  – Naszym mottem było stworzyć taki sklep, w jakim sami chcielibyśmy kupować – wspomina Piotr Woś.

Znane z czasu PRL puste sklepowe półki rodzina Wosiów chciała zapełnić szeroką ofertą produktów. Zaczęli od znalezienia właściwego lokalu. Wybór padł na rodzinny Poznań i ulicę Głogowską. – Nie było to ścisłe centrum miasta, ale mieszkańcy zawsze robili tam zakupy. Informację o licytacji lokalu na osiedlu Łazarz znalazła mama – wspomina Paweł Woś.  Widząc potencjał miejsca szybko wyłożyli oszczędności na zakup nieruchomości. – Jak dziś pamiętam, że 1 tys. dol. stanowiły środki własne a brakujące 4 tys. dol. pożyczyliśmy w banku – dodaje. Na powierzchni 60 m2 wystartował pierwszy sklep spożywczy pod logo „Piotr i Paweł”, który wraz z założycielami zatrudniał 8 osób.

24 godziny na dobę

Sklep był czynny do 22.00, ale dzień pracy przedsiębiorców kończył się dużo później. Znalezienie dostawców, transport, rozliczenia, sprzedaż i obsługa pochłaniały założycieli supermarketu bez reszty. Rynek hurtowy dopiero się rodził, dlatego po towary bracia udawali się na giełdy owocowo-warzywne, do prywatnych producentów (np. pieczywo i dostawców. Część asortymentu importowana była także z Niemiec.- Towar dowoziłem 10-letnią Nyską dostawczą. Czasami nocowaliśmy w sklepie, bo do domu nie opłacało się wracać – wspomina z uśmiechem prezes Piotr Woś.

Szukanie dostawców wartościowych produktów opłaciło się. Market „Piotr i Paweł” jako jedyny w mieście zaoferował m.in. znane z telewizyjnych reklam batoniki Snickers. Markowe słodycze były prawdziwym hitem. Dziennie sprzedawały się tysiące sztuk. Asortyment sklepu wyróżniał go na tle osiedlowych średniaków, dlatego szybko zdobył zaufanie klientów. Po towar, który rozchodził się jak świeże bułeczki, przyjeżdżali mieszkańcy z odległych dzielnic stolicy Wielkopolski. Zachęcona sukcesem sklepu rodzina Wosiów ruszyła na dalszy podbój rynku.

Rozwój

W 1991 roku bracia otworzyli drugi market. Tym razem na jednym z poznańskich osiedli stanął sklep o powierzchni 300 m2. Przedsiębiorcy rozglądali się także za innymi możliwościami biznesu spożywczego. 5 lat od startu firmy ruszył pierwszy sklep całodobowy. Ponownie okazało się to strzałem w dziesiątkę, a zarobione pieniądze „Piotr i Paweł” zainwestowali w kolejne sklepy oraz rozwój sieci franczyzowej.

Pierwszy sklep partnerski powstał w roku 2000. Partnerzy franczyzowi inwestowali swoje środki, a bracia zapewniali dostawy, know-how i markę. Rok 2000 to także cztery nowe sklepy. Wosiowie nie spoczęli jednak na laurach. Do roku 2009 powstało jeszcze 46  supermarketów, m.in. w we Wrocławiu, Gdański, Katowicach, Płocku, Szczecinie, czy Warszawie. Największe tempo rozwoju sieć nabrała w 2009 roku, otwierając 16 placówek. Od 2003 roku delikatesy „Piotr i Paweł” działają także w internecie, dowożąc do domów klientów zamówione produkty.

Bracia Wosiowie mają na koncie także nietrafioną inwestycją. Pod koniec roku 2008 na stacjach paliw Shell pojawiły się sklepy pod marką Piotr i Paweł Express. Według Piotra Wosia nowy format sklepu miał być dopełnieniem strategii sieci. Oczekiwania były duże, ale rynek szybko zweryfikował plany firmy. Rok od debiutu sieci na stacjach Shell Wosiowie zrezygnowali z rozwoju tego projektu koncentrując się wyłącznie budowie tradycyjnych placówek.

Prawdziwy biznes rodzinny

Sieć rozrosła się do rozmiarów giganta spożywczego. Na kluczowych stanowiskach wciąż zasiadają   założyciele firmy, przy czym podział obowiązków jest jasny: Piotr Woś pełni stanowisko prezesa zarządu, a na co dzień zajmuje się  zgodnie ze strukturą organizacyjną marketingiem oraz działem personalno-organizacyjnym, natomiast Paweł Woś zastępuje brata i odpowiada za pracę departamentu technicznego. -  Nadzoruję prace związane z projektami architektonicznymi sklepów i dbam o wyposażenie placówek oraz czuwam nad pracą departamentu kontroli i nadzoru – mówi. W zarządzie spółki zasiadają jeszcze 4 osoby, każda odpowiedzialna za pozostałe obszary funkcjonowania firmy.

Czy wiesz, że… w delikatesach braci Woś miesięcznie robi zakupy ponad 3,5 mln ludzi

Mamie przypadły obowiązki związane ze szkoleniami pracowników oraz jakością obsługi klienta.  – Zasiadam jeszcze w radzie nadzorczej, dlatego nie mogę poświęcić tym obowiązkom tyle czasu, ile bym chciała – mówi Eleonora Woś. Jako, że „Piotr i Paweł” to od zarania firma rodzinna, na karuzeli najważniejszych stanowisk znajduje się także siostra przedsiębiorczych braci – Magdalena, która zarządza jedną ze spółek. W firmie znalazło się również miejsce dla jej męża oraz żon założycieli sieci.

Piotr i Paweł po latach

Dziś firma „Piotr i Paweł” to gigant na polskim rynku zatrudniający ok. 4 tys. pracowników. Przez 21 lat działalności rodzinie Wosiów udało się otworzyć 77 placówek, które rocznie generują obroty przekraczające 1,5 mld zł.  Spożywczy biznes doprowadził braci na listę najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”. Z majątkiem szacowanym na 250 mln zł zajęli w 2009 roku 84 miejsce prestiżowego zestawienia.

Źródło: Bankier.pl

autor: Grzegorz Marynowicz

Ogłoszenia Finansowe

DNB (dawniej DnB NOR największa norweska grupa finansowa postanowiła zachować udziały w Banku DnB NORD Polska.

DNB, wyłączny akcjonariusz Banku DnB NORD, podjął decyzję będąca wynikiem oceny potencjału polskiego biznesu, która zapoczątkowana została w czerwcu tego roku. DNB poinformował wówczas, że rozważa różne opcje strategiczne, w tym sprzedaż swoich udziałów w polskim banku. Ostatecznie DNB postanowił kontynuować swoją obecność w Polsce, budując długoterminową strategię w ścisłej współpracy z zarządem polskiego banku.

 

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku oceny naszego potencjału oraz faktu, że możemy patrzeć w przyszłość jako integralna część Grupy DNB. Będąc największym norweskim bankiem DNB jest równocześnie szeroko obecny na międzynarodowych rynkach, co ma duże znaczenie dla produktów i usług, które możemy oferować naszym klientom”, mówi Bartosz Chytła, prezes Zarządu Banku DnB NORD Polska.

 

Rebranding DNB

 

11.11.11 – ta “magiczna” data została wybrana na rebranding i wprowadzenie nowej, jednolitej identyfikacji dla wszystkich marek Grupy DNB. DNB to skrót od Den Norske Bank, co tłumaczy się po prostu jako „Norweski Bank”. Decyzja o kontynuowaniu obecności na polskim rynku oznacza, że w nadchodzących miesiącach zmianie ulegną również nazwa oraz logo polskiej spółki. W najbliższych miesiącach zostanie ona przemianowana na Bank DNB Polska, co będzie jasno odzwierciedlać, iż jest częścią największej norweskiej grupy finansowej, która działa w 19 krajach na całym świecie.

Źródło: DnB Nord

Kredyt Gotówkowy

Kredyty gotówkowe – z jakiej przyczyny tak popularne?

Wśród całego mnóstwa najróżniejszych usług kredytowych jakie możemy znaleźć na dzisiejszym rynku finansowym do tych zdecydowanie najważniejszych bez wątpienia zalicza się kredyt gotówkowy.

Główną przyczyną jego popularności jest przede wszystkim znaczna prostota jaką możemy cieszyć się za każdym razem, gdy tylko korzystamy właśnie z tego typu usług. Nie trzeba przy tym załatwiać praktycznie jakichkolwiek większych formalności, w związku z czym niekiedy zajmie nam to dosłownie kilkanaście minut, a ponadto będą z niego korzystać nawet osoby w ciężkiej sytuacji finansowej.

Niewątpliwie będzie to zatem doskonałe rozwiązanie w wielu różnych przypadkach!

Jak można błyskawicznie uzyskać pieniądze?

Co może robić taka osoba, która nie ma na swoim rachunku bankowym wystarczających pieniędzy, a najzwyczajniej musi zapłacić pieniądze dla glazurnika, zakupić bardzo drogie leki, opłacić rachunek za prąd albo chociażby spłacić dług zaciągnięty u znajomego?

Dobrym pomysłem jest w tego typu przypadku pożyczka pozabankowa w parabanku.

W końcu nie musimy spełniać wielkich formalności, aby móc wziąć pożyczkę w tego typu miejscu.

Najbardziej istotna zaleta korzystania z usług parabanków jest taka, że możemy potrzebne pieniądze uzyskać bardzo szybko. A do tego Szybka pożyczka raczej nie jest za wysoko oprocentowana – jeśli odpowiednio się rozejrzymy.

Koszt pożyczki, uzależniony jest od wysokości oprocentowania, a także skasowanych przez banki marży, opłat i prowizji. Każde te elementy zależne są z kolei od zmiennych, jakie podzielić można na cztery fundamentalne grupy, tj.:

Wiarygodność i lojalność: Z jednej strony atrakcyjniejsze warunki kredytowania dostępne będą dla osób z dobrą historią kredytową, chociaż z drugiej strony, bank może także zaproponować atrakcyjniejsze parametry kredytowania
osobie, która jest jego długoletnim użytkownikiem.
Dochody interesanta starającego się o zobowiązanie może wpłynąć na poziom ściąganych prowizji i opłat, ponieważ spore i stabilne dochody obniżają ryzyko powiązane z udzieleniem kredytowania.

Czas kredytowania: wpływa na koszt pożyczki podwójnie, gdyż pożyczki długoterminowe bywają często oprocentowane korzystniej od zobowiązań trwających np. kilka miesięcy. Niemniej jednak każdy kolejny miesiąc kredytowania, to również dodatkowy koszt odsetek, jakie zostaną nałożone na pozostający do spłaty kapitał.

Wariant raty: Zobowiązanie może być spłacane w różniących się od siebie ratach równych bądź malejących. Zasadą jest tu jednakże to, iż w przypadku identycznego oprocentowania i okresu kredytowania korzystniejsze okażą się zawsze raty malejące.

Zabezpieczenie: Wyznaczanie zabezpieczenia spłaty kredytu – np. hipoteki, weksla, poręczenia – w oczywisty sposób zmniejsza poziom ryzyka banku, który chętniej zgodzi się w takim przypadku na zmniejszenie pobieranych opłat.

Uwzględniając te atrybuty pamiętajmy jednak, że zawsze możemy negocjować.

Porównanie kredytów
Typując pożyczkę warto korzystać z porównywarek kredytowych. W obecnej chwili banki maja obowiązek podawać wskaźnik rrso, to znaczy wielkość rzeczywistej stopy oprocentowania. RRSO uwzględnia wszystkie czynniki wpływające na koszt kredytu.